Open your eyes

Open your eyes
There is mirror on the wall...

wtorek, 10 lipca 2012

Ciemność nocy

Nocni ludzie mają naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Walcząc z wszechobecną ciemnością i ciszą królestwa Morfeusza zmuszeni jesteśmy do stawienia czoła własnym, często chorym i niechcianym zjawom. Nie wiem co jest już gorsze- walka z rzeczywistością, którą staram się przesypiać, czy bitwa z dręczącą przeszłością, szarpiącą mnie za rękaw jawnej obecności. Tak, wróciłem do pisania tutaj. Może to mi pomoże. Odkreślam to, co jest poniżej grubą kreską, wydzieram kartkę ze swego życia. Bo każdy zasługuje na nowy start. I to nie jeden raz- bo raz się tylko żyje. Wstąpiłem w związek z ciemnością, która z jednej strony mnie przeraża, z drugiej zaś daje siłę do wszelkiego czynu. Gdy ktoś zapyta "Cóż Ty robisz po nocach, że wyglądasz jak trup", to odpowiadam "Żyję". Nocni ludzie mają ciężki żywot. Co tak naprawdę pociąga mnie w tej czerni rozciągającej się po całym pokoju? Przede wszystkim to, że odkreśla mnie grubą kreską od otaczającej rzeczywistości. Od problemów innych ludzi, ich harmonogramów, głosów, min... Czasem mam dość innych. Z małymi wyjątkami. Bo egzystują, wdeptując w mój umysł tak silnie, że nie potrafię obronić się przed obcym naporem argumentów i wniosków. A Ciemność? Ciemność mnie rozumie. Nie naciska, nie narzuca swego toku myślenia, pozwala myśleć swobodnie, we własnym tempie, nie warunkując żadnego elementu tego procesu. Ale myślenie także mnie przeraża. Bo to, co rzeczywiste ustępuje miejsca temu, co zaszło. I to z tej samej Ciemności, która mnie rozumie, wynurzają się najgorsze macki wspomnień. Chlapią mnie szlamem poczucia winy, rzucają kamieniami wyrzutów. Jeśli dam się wciągnąć- wpełzają do mojej głowy przez uszy, nozdrza i usta, ośliźgle modelując poczucie rzeczywistości. Bym te sytuacje przeżywał raz jeszcze, na nowo, z zdwojoną siłą i to na jawie, na tle ciemnego pokoju. Światło mnie nie nęka. Me serce ogarnia strach przez słabych ludzi, pełnych słabości, chciwości i egoizmu. I jak dzikie psy i suki szarpią mną mocno, próbując wyłudzić choć chęć uwagi. Dla tych, których jeszcze interesuje mój los- usamodzielniłem się, walczę z wiedzą, paliwem świata i samym sobą. Bo czuję, że jestem zbyt daleko od mojego świata. I właśnie w tym momencie śnię o zabawianiu dzieci następnego dnia. Nie będzie już tutaj prosto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz