Open your eyes

Open your eyes
There is mirror on the wall...

piątek, 26 sierpnia 2011

Pokolenie Umarłych Romantyków

Click!
Zaczynamy od pioseneczki dziś, a czemu nie. Polska muzyka ostatnio wpada mi coraz częściej w uszy, nawet ta najcięższa. Ostatnio zespoły takie jak Behemoth, czy Vader wywarły na mnie wrażenie ciężkością swego brzmienia. Tak jak kiedyś nie lubiłem tego typu muzyki- teraz go akceptuje.
Ale Suchy Chleb Dla Konia to zupełnie coś innego.
Mam ogromne zaniki weny. Siedzę przed pustą kartką, czy to wirtualną, czy nie i nie mam bladego pojęcia, co napisać. Pół biedy, pisać dla pisania. Alvaria czeka na moje pomysły i niestety, muszą one być tak zajebiste, jak zajebisty jestem ja. No dobra, przesadzam. Ale to ma być wyjątkowa gra, wskrzeszenie idei gier tekstowych. I ja odpowiadam za całą warstwę fabularną.
W tym oto miejscu, chce do Was przemówić, byście znaleźli moją wenę.
A nuż widelec szwenda się pod Waszymi oknami, grzebie w Waszych śmietnikach, zamiast siedzieć tu ze mną i opowiadać mi niestworzone historie. Takie życie, weno, jak Cię dorwę, to nogi z wyobraźni powyrywam.
Więc wracaj mi tutaj.
Nocki już się kończą, a ja coraz bardziej przypominam Zombie. Tylko czekać, aż znajdzie się bohater, który mnie odstrzeli przed końcem zmiany.
No i to by było na tyle, dziękuję za przeczytanie, pozdrawiam czule i życzę miłego dnia/popołudnia/wieczoru (niepotrzebne skreślić)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Złudne nadzieje

Druga dwadzieściaosiem. Droga oświetlona blaskiem żółtych, ulicznych lamp. Na ulicy żywej duszy-ani pieszej, ani mobilnej. Tylko ja, kręcący się po przystanku nocnego.
Dlaczego moje notki powstają o takich porach? Może zabijam sobie nimi oczekiwanie na autobus? Możliwe, możliwe.
Dziś w słuchawkach ostro. Ostrzej niż zwykle. Behemoth, Vader, Rootwater. Pojedyncze, energiczne kawałki. Nie, żebym był za publicznym darciem Biblii (dla opozycji- przeciw też nie jestem) ale trzeba docenić.
Co dziś zrobiłem? Ach, napisałem skrypt naprawiający Fb Vira, wykonałem kolejną grafikę. Wszystko za śmiesznie niską stawkę, albo jej brak. No cóż, liczy się doświadczenie. Kolejny utwór- Szalony Ikar.
Obym tak jak syn Dedala nie uwierzył za bardzo we własne siły i nie podleciał za blisko słońca.
Wszystko toczy się u mnie po staremu. Nękają mnie tylko wątpliwości, choć są chyba bezpodstawne.
Włączyłem dodawanie komentarzy tylko przez zalogowanych, ale tak się zastanawiam... Po co mi komentarze? Tylko niepotrzebnie się denerwuje i robię sztuczne nadzieje. "A może coś napisali?" i nic. To, co przeczytasz jest Twoje. Nikt nie każe Ci tego komentować. A ja po prostu chciałem wiedzieć, czy po takich notkach wam się coś nasuwa.
Nie, zmieniam totalnie taktykę. Zmiana nazwy i zablokowanie komentarzy to będzie pierwszy krok. Potem zmieni się layout, a potem samego siebie.
Pozdrawiam serdecznie.
Jeśli komuś szczerze zależy, to kontakt... Emhyrus92@gmail.com
Pozdrawiam serdecznie.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Za chwilę zbudzi mnie szary świt

Notka powstaje o wpół do trzeciej. Spać nie mogę? Dręczy mnie nieszczęśliwa "miłość" i "czysty seks" z Amelią? Oj, nie, spać chętnie bym wyruszył, a robaki pakujące się pod buty trzeba rozgniatać. I iść dalej.
Pracuje na dwie zmiany. Przez najbliższe dwa tygodnie budzić mnie będzie telefon od Bartka i ciemna jak smoła kawa. W słuchawkach Coma i ZSWAŚZ. A potem? Znając życie spokojna niczym nie zmącona cisza przepełniona snem.
Trzy obchody powinny zapewnić bezpieczeństwo w firmie? Nie? To przejdę się jeszcze raz.
Tak, każda noc będzie zaczynała się bezsennościa od 22 do 2. Dość męcząca rutyna, zmuszająca do wystawienia ciała na maksymalne obciążenie.
Wybaczta, jeśli jest gdzieś chaotycznie. Spójrzcie na godzinę.
A teraz trzy słowa do Was, Czytelników. Zacznijcie być poważni.
Cześć z Was, na wzór Panienki Amelii czyha tylko na mój błąd, chwilę nieuwagi. Robicie to w taki sposób, że moje podejrzenia są zazwyczaj w 90% trafne. Nie będę zmieniał bloga, konta, ani nic z tej maskarady. Nękanie internetowe jest już karane paragrafem.
No ale do sedna. Ten blog nie istnieje dla pozerów, pragnących mojej klęski, ale dla ludzi, którzy chcą czytać to, co im się poda.
A więc prawdziwy Czytelniku/Czytelniczko daj znać, czy żyjesz i istniejesz jeszcze. Inaczej... Cóż, będę pisał wyłącznie dla siebie.
PS: Już niedługo komentowanie będzie możliwe tylko dzięki kontu Google. Tak, bym mógł Was jakoś spersonalizować.
Hejters gonna hejt.
Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy

środa, 10 sierpnia 2011

Pisze do Was za często...

Środowy wieczór to dla mnie dziś udręka. Pęka mi głowa, a szef już wie, że wróciłem do domu. Na szczęście nie na długo. Ledwo zdążyłem wypakować jedną torbę, to musiałem pakować drugą. Teraz czeka mnie pasjonująca podróż naszymi kolejami. Zastanawia mnie fakt, czy nasze dzieci za 50lat będą jeździć tymi samymi, śmierdzącymi wagonami co my. Ja rozumiem, dać poczuć smak PRLu, ale od razu do niego przyzwyczajać? Kierownictwo tychże pociągów też ma nieźle nasrane w głowach. Bo kto by myślał, trzymać popsuty pociąg na peronie prawie godzinę, nie dając konkretnej decyzji, co zrobić z pasażerami. A oni biedni siedzieli w przedziałach, czekając na cud, który nie nadszedł. Wystarczy ruszyć się kawałek za zachodnią granicę- i to rozbudowuje naszą definicję hasła *Pociąg*.
Zastanawia mnie, dlaczego ja jeszcze nie mam samochodu... Wszyscy znajomi w koło lansują się swoimi czterema kółkami, a ja nawet prawa jazdy nie mam... Stwierdziłem, że nie jest mi to na obecną chwilę potrzebne, ale presja otoczenia w końcu zmusi mnie do rozpoczęcia kursu. Chwilowo kręcą mnie inne rzeczy- jak na przykład zakup nowej repliki... Kurna, opóźniony w rozwoju jestem, czy co?
Niezły jestem, napisałem już trzy notki prawie ciągiem, przedtem dając Wam znaki życia max raz w miesiącu. Może to znak, że dorosłem do swojego dziennika, może nie mam się komu wygadać, a może szukam zaczepienia dla moich wspomnień, niczym w Efekcie Motyla. Może...
Nie.
Stawiam na to, że mi się po prostu nudzi.
I przepraszam wszystkich za brak jakichkolwiek rad pisarskich (ostatnio z tego powodu zostałem wyśmiany-echo trzyma się długo) jak i opowiadań (tutaj echo nieudanej publikacji brzęczy jeszcze bardziej).
Zamieniam tego bloga w taki typowy śmietnik myśli. Może to i dobrze.
A może i nie.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Biwakowe OffTopic

Witajcie. Pisze do Was z telefonu, tak więc będę się streszczał, niezbyt wygodnie redaguje się notkę ze słownikiem t9. Obecnie jestem na zasłużonym urlopie, biwakuje sobie w Sierakowie... Gdzie na dobrą sprawę nic nie ma. Żarcie drogie i nędzne, atrakcji zero, uprzejmości od sąsiadów zero, pogoda do dupy i wzywające obowiązki w domu. Cóż, nie tak wyobrażałem sobie tą całą sielankę, ale korzystam z tego co mam. Wdycham zdrowe powietrze, obserwuje przyrodę i takie tam. Większość Was zapewne zagląda tutaj w poszukiwaniu nowych tekstów do krytyki, czy ekscytacji, ale ostatnio wena mnie nie nachodzi, pozostaje w oddaleniu. Nie jest to dobre, ani dla mnie, ani dla Was. Zostaje mi przeprosić za brak kolejnego opowiadania i parę linijek o mnie. A jeśli chodzi o czytanie- to o czym byście chcieli najbardziej przeczytać? O kolejnych, heroicznych czynach nieśmiertelnych i oddanych rycerzy, cyberpunkowej rzezi niewiniątek, czy może o czymś innym? Myślę nad kolejnym odcinkiem z serii Miasto... Ale tak, przecież nie przeczytaliście tutaj nic o bohaterze Miasta i uniwersum. Może to i dobrze?
Pomóżcie mi z tematyką. Z Wami coś się może udać, bo chwilowo sam pozbawiony jestem motywacji